Relacja z zimowej dokumentacji reliktów puszczańskich

Dzień rozpoczęliśmy od dojechania na miejsce, gdzie mogliśmy zostawić samochód. Dojazd nie był łatwy, drogi puszczańskie nie były odśnieżone. Po rozpakowaniu sprzętu, przeprowadziliśmy krótkie szkolenie z rozpoznawania reliktów puszczańskich oraz podzieliliśmy się obowiązkami.

Udaliśmy się do jednego z najcenniejszych miejsc w Puszczy Boreckiej, które obfituje w ostoje reliktów puszczańskich. Ich nagromadzenie jest tak duże, że tylko dwa miejsca w Polsce mogą się z nimi równać – Puszcza Białowieska i Puszcza Karpacka.

Przystąpiliśmy do pracy, której nie udało się ukończyć w trakcie poprzedniej listopadowej ekspedycji – udokumentowania znanych już, stanowisk ginących gatunków- Miechery pierzastej i Jeżolista zwyczajnego. Odnaleźliśmy wszystkie drzewa, co zajęło nam kilka godzin. Dzień szybko mijał więc poszliśmy na północ, do miejsca które jest “białą plamą na mapie reliktów puszczańskich”. Nikt wcześniej nie szukał tam mszaków ani porostów, więc mieliśmy okazję być pierwszymi ludźmi, którzy udadzą się tam, nie w celu pozyskania drewna lecz w celu poszukiwania gatunków wskaźnikowych dla lasów pierwotnych.

Jak się okazało, samo dojście do “białej plamy na mapie reliktów puszczańskich” nie było łatwe. Udaliśmy się na północ wzdłuż leśnej rzeczki, co nie było rozsądne. Na częściwo zalanych łąkach i łęgach śnieg sięgał nam powyżej kolan a liczne boczne strumienie utrudniały nam i tak już mozolną przeprawę. Opuściliśmy podmokłe rozlewiska i skręciliśmy na północny- wschód przechodząc przez bory świerkowe gdzie śniegu było tylko po kostki.

Wydzielenie leśne które zobaczylismy, zostało niemal doszczętnie zniszczone przez leśników z nadleśnictwa Borki. W miejscu gdzie rósł las liściasty mieszany, zostały posadzone w rządkach świerki. Wspięliśmy się na szczyt wzniesienia z którego widzieliśmmy skalę zniszczeń. Na krawędzi wielkiego zrębu jakim okazała się być “biała plama na mapie reliktów puszczańskich”, dało się zauważyć pojedyncze korony starych drzew liściastych- klonów i lip. To był nasz cel wyprawy. Skierowaliśmy się w stronę najbliższej krawędzi zrębu, gdzie rosły 4 okazałe drzewa.

Na pierwszym z klonów niespodzianka- chroniona przez polskie prawo, wskaźnikowa dla lasów pierwotnych, będąca na Czerwonej Liście Mszaków Polski w kategorii E- wymierająca oraz będąca na Czerwonej Liście Europy w kategorii V- narażona na wyginięcie – Miechera pierzasta. Epifit, cieniolubny puszczański gatunek mchu, który jakimś cudem przetrwał wyrąb lasu jaki miał tutaj miejsce. Tuż pod nią, kolejny okaz- tym razem Miechera spłaszczona a pod nią u nasady pnia- Gładysz paprociowaty. Sukces. Obok drugi klon a na nim podobny reliktowy zestaw gatunków.

Ostatnie 2 klony, jakie zachowały się w wydzieleniu leśnym, jakimś cudem nie wycięte przez leśników- okazały się być biotopem dla wymierających gatunków mszaków. Pierwotny las jaki tutaj rósł przez stulecia, został wycięty a na jego miejscu wkrótce wyrośnie monokultura świerkowa.

Tak w XXI wieku, w Europie znikają ostatnie fragmenty lasów o cechach pierwotnych. Odkryte przez nas stanowiska wymierających mszaków, zostaną wysłane do Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej Oddział w Białymstoku.